11 marca 2017

Rozdział 40


***
Niall, kiedy tylko zobaczył, że zdecydowałam się do nich dołączyć, podszedł do mnie i chwycił mnie za rękę.
-Nie idź już dalej, zostańmy tutaj. Dalej jest już za głęboko.
-Kochanie, jesteś ze mną, nie bój się, nie pozwolę, żeby coś ci się stało.- powiedział i przyciągnął mnie do siebie. Pocałował mnie, a jego dłonie znalazły się na mojej talii.- A teraz opleć mnie nogami.- szepnął mi do ucha.
-Co?! Zapomnij! Tak przy wszystkich?- oburzyłam się.
-W ten sposób przejdziemy przez najgłębszą wodę i wejdziemy za wodospad.- zaśmiał się w odpowiedzi.
-Ok., ale bez żadnych numerów.- zrobiłam to, ale cały czas pilnie mu się przyglądałam. Po dotarciu na miejsce usiedliśmy pod ścianką w zacisznym miejscu. Niall objął mnie ramieniem i przez chwile na mnie patrzył, jakby chciał coś powiedzieć, ale się bał.
-O co chodzi? Widzę, że coś cię trapi.- zaczęłam.
-Jest taka sprawa, że po zakończeniu trasy, no… jadę do Mullingar, wiesz wyprawiają mi „niespodziankowe” przyjęcie urodzinowe. No i bardzo bym chciał, żebyś pojechała ze mną i poznała moją rodzinę.- wyrzucił na jednym oddechu.
-Co? Ale… Co?- zatkało mnie.- Ale ja nie mogę, bo przecież… Ja… Oni to robią dla ciebie, nie jestem tam potrzebna.
-Oczywiście, że możesz. A skoro będziemy świętować z mojego powodu, to chcę, żeby była przy
mnie kobieta, którą kocham.- powiedział i spojrzał mi głęboko w oczy.
-Ach… Te niebieskie oczy sprawiają, że mięknę. Dobrze, pojadę z tobą. Będę zaszczycona.- zgodziłam się. Horan uśmiechnął się i złączył nasze usta w czułym pocałunku.
-Och, chyba nie tylko my mieliśmy taki pomysł.- usłyszeliśmy głos Klaudii.
-Co wy tu robicie? To miała być nasza miejscówka.- z drugiej strony dotarł do nas zirytowany głos Patki. Zaśmialiśmy się i rozpętała się istna wojna wodna. Niall stanął przede mną i osłaniał mnie własnym ciałem. Po chwili wygłupów wszyscy się uspokoili i wyszliśmy na leżaki, by w niedługim czasie udać się do pokojów, a następnie na arenę, na której miał odbyć się koncert. Pokoje były bardzo eleganckie. Utrzymane raczej w ciemnej kolorystyce, ale to w żadnym razie nie przytłaczało.
Na środku stało wielkie łóżko, a ściana oddzielająca pokój od łazienki była przeszklona. Koncert jak zwykle był udany (tym razem bez żadnych niespodzianek ze strony natury nieożywionej).
-Ty pryszczu Hobbita! Jak mogłeś wywlekać nasze prywatne sprawy na scenie?!- denerwowała się Patrycja.
-O co ci chodzi? Powiedziałem tylko, że zawsze przed snem mocno cię przytulam. No i że ty śpisz po prawej, a ja po lewej stronie łóżka.- tłumaczył się Harold.
-Nie uważasz, że nie wszyscy musieli o tym wiedzieć?
-Hahaha. Już widzę te nagłówki w pisemkach dla nastolatek: „Harry Styles niepoprawny romantyk. Przed snem tuli do siebie dziewczynę” albo „Harry Styles i Patrycja. Znamy ich nocne rytuały”- śmiał się Niall. Przewidując, że może sypnąć coś, co przelałoby czarę, szybko dałam mu sójkę w bok. Zrozumiał, że ma się zamknąć, jednak nie mógł stłumić śmiechu. Schował twarz na moim ramieniu, żeby nie parsknąć na cały głos. Kiedy podniósł głowę był czerwony jak burak.
-No dobra, już w porządku.- odetchnął.
-Rodzina Addamsów. Nie wiem jak wy, ale ja idę spać.- odezwał się Zayn.
O 6:00 obudziło nas natarczywe pukanie do drzwi. Uchyliłam powieki i szturchnęłam Nialla.
-Idź otwórz.
-Kto miał taki genialny pomysł, żeby przychodzić o tej godzinie? Przecież to środek nocy!- narzekał blondyn. Okazało się, że był to pracownik hotelu z wiadomością, iż przed hotelem czekają dwa pojazdy, dla dziewczyn oraz dla zespołu. Miały nas zawieźć w miejsca, w których zrobią z nas bóstwa na wieczorną galę. Wsiedliśmy do przydzielonych nam pojazdów i ruszyliśmy w drogę. Dziewczyny i mnie zawieziono do wielkiego salonu kosmetycznego. W drzwiach przywitała nas asystentka Louise, gdyż ona zajmowała się wyglądem chłopaków.
-Witam, nazywam się Adeline. Nie martwcie się, Louise dała mi szczegółowe wytyczne odnośnie waszych makijaży i fryzur. Sukienki mam na górze, więc wyjdziecie stąd w pełnym umundurowaniu.- zaśmiała się. Adeline była radosną i pozytywnie nastawioną do świata młoda kobietą.- Zaczniemy od fryzur, dobrze? Która z was to Klaudia?
-Ja.- odpowiedziała i poszła za Adeline.  My natomiast usiadłyśmy na kanapie i czekałyśmy na swoją kolej. Po Klaudii przyszła pora na Patkę. Kiedy jej włosy były już idealne, wywołano mnie.
-I jak? Podoba się?- zapytała Ade.
-No jasne. Super jest.- odpowiedziałyśmy.
-W takim razie zapraszam teraz na makijaż. Poproszę was w tej samej kolejności co poprzednio.- powiedziała i zabrała nas do innego pomieszczenia. Następnie dała nam stroje, które wybrała dla nas Louise.
-Wiecie, co, jak tak na nas patrzę, to obawiam się, czy chłopaki nas rozpoznają, skoro dołączymy do nich dopiero na sali.- powiedziała Klaudia.
-Niech tylko Harry spróbuje mnie nie rozpoznać, to zobaczy co to znaczy gniew kobiety.- zastrzegła Patrycja, na co wszystkie się zaśmiałyśmy.

*Gala*                
-Widzicie ich gdzieś?- zapytałam. Wyciągałyśmy szyje i wytężałyśmy wzrok w poszukiwaniu któregoś z chłopaków.
-Paul!- krzyknęła Klaudia. Menager nas zauważył i podszedł do nas. 

-Tu jesteście! Chłopaki są już w środku. Chodźcie, zaprowadzę was do nich.- powiedział. Na sali porozstawiane były okrągłe stoły. Dostałyśmy się do naszego stolika. Miny chłopaków mówiły same za siebie. Zayn zagwizdał na nasz widok, Louisowi opadła kopara, Liam ledwo nas rozpoznał, a Niall i Harry byli spokojni, bo wiedzieli, że to co mają przed oczami wyląduje w ich łóżkach. Ich reakcja nie zmyliła jednak Paula, który pozostał czujny i od razu dostrzegł, że chowają butelki piwa pod stołem.
-Mówiłem wam, że macie nie pić! Z wami to taka robota. Wypijcie to co macie i na tym ma się skończyć.
-A ja ci mówiłem, że tak nie będzie. Nie rób scen, przecież wiadomo było, że co do tego się nie posłuchamy.- odparował Niall, wyciągnął do mnie dłoń, bym usiadła, a następnie położył ją na moim udzie. Po tej wymianie zdań Paul odszedł, a dziewczyny zajęły swoje miejsca.
-Dobra, dobra, ale jeśli chcecie, by wam się w domu poszczęściło, to nie wypijecie więcej niż dwa piwa. Bo nie będziemy kochać się z pijakami.- zagroziła Patka.
-Hahaha. To było dobre.- roześmiał się Niall i spojrzał na mnie. Natrafił na twardy wzrok, który utwierdził go w tym, że nie był to żart.- Czyli…- przełknął głośno.
-Tyczy się to całej waszej trójki.- dopowiedziałam i uśmiechnęłam się czarująco.
-Widzisz co z nią zrobiłaś?- zawołał do Patki.- Spędziła z tobą cały dzień i zamienia się w drugą wersję ciebie!- stwierdził oskarżycielskim tonem.  
-Mój drogi, wyjdzie jej to tylko na dobre.- odparowała i zabrała się za przystawkę, która już była na talerzu. Sama gala była zorganizowana z wielkim rozmachem. Wszystko było wspaniałe. Od dekoracji, efekty specjalne po jedzenie. Chłopaki byli jedynymi gośćmi z zagranicy. I tak, oczywiście zdobyli nagrodę, w kategorii, w której byli nominowani. Wystąpili z jedną piosenką, za którą zostali nagrodzeni morzem braw. Po wszystkim przewidziane było after party, jednak mając na uwadze to, że ranem mamy lot do Dublina (i upominający wzrok Paula) postanowiliśmy darować sobie tę przyjemność. Do hotelu dotarliśmy o 23:30.
-Słuchajcie, jeszcze nie jest wcale tak późno, to pomyślałem, że może zrobimy sobie wieczór filmowy? Już dawno nie spędzaliśmy tak wieczoru…- zaproponował Louis.
-Według mnie to świetny pomysł. Co wy na to?- zgodziła się Klaudia.
-Spoko, ale ja wybieram film.- zastrzegłam. Wybrałam pozycję „Namiętność i zdrada”.
-Czekaj, dobrze myślę? W tym filmie gra…- zapytała Klaudia.
-Aha.
-O kim wy mówicie?- dopytywał się Liam. 

-No jak to o kim? O Jaredzie Leto, oczywiście.- odpowiedziałyśmy chórem.
-Jaracie się tym starym capem?!- zdziwił się Harold.
-Przecież on mógłby być waszym ojcem.- dodał Niall.
-Wiek to tylko liczba. Nic więcej.- odparła Patka.
Poszłyśmy wskoczyć w piżamy i szlafroki i byłyśmy gotowe na seans. Po filmie rozeszliśmy się do sypialni.


***
-To co, pobawimy się w doktora?- zapytał Liam, kładąc się koło Klaudii. Jego ręka zawędrowała na krzywiznę jej biodra.
-Uła, byłeś na korepetycjach u Harrego?
-Żartujesz?! Miałby temat do nabijania się przez miesiąc. Po prostu próbuję myśleć, jak on.
-Ok., gdzie masz swój stetoskop, panie doktorze?- odpowiedziała zaczepnie.
-Na swoim miejscu, gotowy do działania.- odparł i znalazł się nad nią. Uśmiechnął się, po czym złączył ich usta w gorącym pocałunku. Drażnił jej ciało. Doskonale wiedział, w których miejscach najbardziej reaguje na jego dotyk. Zwarli się w namiętnym tańcu ciał.


***
Niall położył się i przygarnął mnie ramieniem do siebie. Tej nocy w zupełności nam to wystarczało. On był zmęczony, a ja denerwowałam się jutrzejszym spotkaniem z jego rodziną. Jego ramiona dawały mi pocieszenie, wsparcie, poczucie bezpieczeństwa i zapewniały doskonały sen. Przynajmniej tak było do tej pory. Niestety tej nocy śniło mi się, że jego mama wcale mnie nie polubiła, była do mnie nastawiona wręcz wrogo. Uważała, że odbieram jej ukochanego syna. Jego ojciec i brat natomiast traktowali mnie jak powietrze. Uznali, że nie jestem warta ich uwagi. Obudziło mnie lekkie szarpanie.

-Miley, kotek, co się dzieje?- pytał Niall, patrząc na mnie zaniepokojonym wzrokiem. Chciałam mu odpowiedzieć, ale nie mogłam zebrać myśli, a tym bardziej wydobyć z siebie głosu.- Już wszystko dobrze. Chodź tu do mnie.- przygarnął mnie do siebie.- To tylko zły sen. Już wszystko dobrze.- powtarzał, tuląc mnie do siebie. Po chwili, znowu zasnęłam, lecz był to bardzo lekki i czujny sen.

06 lipca 2016

Rozdział 39

Music: <klik>


***
-Nie wierzę, że coś takiego przyszło ci do głowy. A poza tym co ty chciałeś polepszać? Przecież my w tej sferze jesteśmy zajebiści.- w samolocie Patka miała mnóstwo czasu, aby na spokojnie przedyskutować tę kwestię z Harrym.
-No nie wiem… Wiesz, że czasem najpierw mówię, a potem myślę.- próbował się tłumaczyć.
-Phi! Ja uważam, że twój język zawsze wyprzedza mózg, jeśli taki narząd w ogóle istnieje pod tym gąszczem loków, o ładnych kilkadziesiąt kroków.
-Czy to znaczy, że mi wybaczasz?- zapytał z nadzieją w głosie.
-Na to wygląda.- powiedziała niechętnie, a następnie roześmiała się.- A co byś zrobił, gdybym się zgodziła?
-Och, miałem kilka planów w głowie.
-Oj, tego jestem pewna.- odparła i wtuliła się w ramię chłopaka.


***
W Paryżu chłopcy mieli sesję zdjęciową pod wieżą Eiffla, więc po przylocie wpadliśmy na króciutką
chwilkę do hotelu. Zdążyłam tylko rzucić okiem na pokój, który był jedyny w swoim rodzaju. Po pierwsze był dwu poziomowy. Po drugie nowocześnie urządzony. Może nie był jakoś bardzo przestrzenny, ale dwa poziomy wszystko wynagradzały. Był utrzymany w jasnych kolorach. Na parterze znajdowała się część dzienna, a na pięterku część sypialna. Byłam nim zachwycona jeszcze bardziej niż poprzednim pokojem hotelowym. Po tych krótkich oględzinach przetransportowano nas do studia, w którym chłopaki byli poddawani wszelkim zabiegom upiększającym. Kręciły się wokół nich tłumy kosmetyczek, fryzjerek i stylistek. Ja z Patką  i Klaudią siedziałyśmy z boku i przyglądałyśmy się temu wszystkiemu. Zaśmiewałyśmy, kiedy udało nam się dostrzec cierpiętniczą minę któregoś z chłopaków. W pewnym momencie poczułam na sobie czyjś wzrok.
Odwróciłam się, żeby sprawdzić, czy moja intuicja się nie myli i złapałam spojrzenie Louisa, które szybko skoncentrowało się na fryzjerce. Pomyślałam, że to trochę dziwne, gdyż w tym spojrzeniu odbijało się coś na wzór smutku i tęsknoty. Zakodowałam sobie, że muszę z nim pogadać i jakoś mu pomóc. Potem udaliśmy się pod wieżę Eiffla, gdzie czekał już fotograf. Chłopaki musieli szybko sobie poradzić z tą sesją, gdyż ciążyła na nich presja czasu z powodu wieczornego koncertu.
-Dobra, teraz szybko na próbę dźwięku.- popędzał menager.
-Zaraz, chwila, najpierw do hotelu. Przecież zostawiliśmy tam wszystko. W tym ubrania na wieczór.- sprzeciwił się Liam.
-O matko! Jesteśmy cały czas w biegu. To serio męczące.- narzekała Patka.
-Nie narzekaj. Wy zaraz będziecie się lenić w garderobie, albo gdzieś na obszarze obiektu, a my musimy zrobić próbę, potem się przebrać i wyjść na scenę, żeby zadowolić tysiące fanów. Czujesz jaki to stres?- pouczył ją Zayn.
-Wiesz co, Malik?- zapytała zaczepnie.- Myślałam, że poziom tego, jak cię lubię pod żadnym pozorem już się nie zmieni.- mówiła z wbitym w niego złowieszczym wzrokiem.- Ale od tego momentu lubię cię jeszcze bardziej. Nie wiem jak to możliwe, bo ja ogólnie nie lubię ludzi.
-Czyli my jesteśmy szczęśliwymi wybrańcami?- zażartował Louis.
-Dokładnie. Powinniście całować ziemię, po której stąpam.
-Moja przewielka bogini!- krzyknął Harry i rzucił się na nią.
-Przewielka?! Czy ty mi sugerujesz, że jestem gruba?!- odepchnęła go i założyła ręce na piersi.
-W sensie najcudowniejsza.- poprawił się.
-No ja myślę.- powiedziała i odeszła. A ja stałam w objęciach Nialla, przyglądałam się wszystkim wydarzeniom i rozmyślałam, jak moje życie jest wspaniałe dzięki tej grupie wariatów.
-Ostatnio zastanawiam się, czy oni nie pouciekali z wariatkowa.- szepnął mi do ucha. Zaśmiałam się, pocałowałam go i poszliśmy za wszystkimi do busa. Koncert szedł świetnie. Przynajmniej do pewnego momentu. Gdzieś pół godziny przed końcem, w środku piosenki zapadła kompletna ciemność, a po chwili wysiadło także nagłośnienie. Publiczność przez chwilę wyrażała swoje niezadowolenie, lecz szybko zapadła kompletna cisza. Elektrykom udało się włączyć jeden reflektor i mały odsetek nagłośnienia. Chłopaki krążyli po scenie w te i we wte nie wiedząc co robić. W końcu usiedli w półkole i dokończyli koncert akustycznie. Później w garderobie popisom nie było końca.
-Wooow! Ziom, jesteśmy najlepsi!- krzyczał Louis.
-Każdy inny by zszedł za kulisy i to byłby koniec imprezy.- odezwał się Liam.
-Ale nie my! O nie, jesteśmy mistrzami w naszym fachu!- przechwalał się Zayn. 

-Nie patrz na nas z takim politowaniem, bo kiedy będziemy sami, będziesz bardzo zadowolona z  mojego pobudzenia.- powiedział do mnie Niall, mrugnął jednym okiem i przesłał mi całusa.
-Ohoho, robi się gorąco! Może chcecie zostać sami już teraz?- zaproponował Harry.
-Harry, wiem, że jeśli chodziłoby o ciebie, już byś nas stąd wypychał, ale Niall potrafi się wstrzymać.- odparłam i podążyłam za Paulem, który zabrał nas do busa. Kiedy byliśmy już w hotelu, na odchodne Paul poinformował nas, że w Hiszpanii czeka nas gala rozdania hiszpańskich nagród muzycznych.
-No to teraz nam o tym mówisz?! Ja myślałem, że będziemy mieli jeden dzień całkowicie wolny, a tu proszę! Musiałeś coś wcisnąć.- lamentował Louis.
-Wiadomo chociaż, czy wygramy w jakiejś kategorii?- zapytał Harry.
-Dowiesz się za dwa dni. Jutro zagracie koncert, a następnego dnia będziecie się świetnie bawić BEZ alkoholu na gali.- powiedział menager.
-CO?! Jak to bez alkoholu? Jeśli myślisz, że na to przystaniemy to się grubo mylisz.- zbulwersował się Niall i udał się do naszego pokoju.
-Mam nadzieję, że ta uwaga nie przyniesie wręcz tragicznych skutków.- szepnęłam, mijając Paula i poszłam za Horanem. W pokoju natychmiast zrzucił z siebie bluzę, wyciągnął do mnie ręce i poprowadził na pięterko.
-Obiecałem ci coś, i mam zamiar dotrzymać słowa.- powiedział, przyciągając mnie do siebie i namiętnie całując. W przerwie pomiędzy pocałunkami, pozbawił mnie katany. Ja natomiast zdjęłam buty i przycisnęłam się do niego najbliżej jak mogłam. Nie chciałam, by dzieliły nas choćby milimetry. Moje dłonie szybko odnalazły brzeg jego koszulki. Wsunęłam je pod materiał. Pod opuszkami poczułam rozpaloną skórę pleców Nialla. Jego usta zsunęły się na moją szyję i w mgnieniu oka stałam przed nim w staniku. Odsunęłam się od niego na krok, a na moje usta zawitał figlarny uśmieszek. Wyciągnęłam ręce i zdjęłam jego koszulkę.
-Myślałeś, że rozbierzesz mnie, a ja na to tak po prostu pozwolę?- szepnęłam mu do ucha. Na jego policzki wylały się rumieńce podniecenia. Popchnęłam go na łóżko i zaczęłam rozpinać pasek jego spodni. Kiedy już się z tym uporałam, rzuciłam jego spodnie za siebie. Wtedy chwycił mnie mocno w talii i przewrócił na plecy. Teraz to on szarpał się z moją garderobą.
-Masz na sobie droga bieliznę?- zapytał.
-Co? Czemu pyt…- nie zdążyłam dokończyć, bo poczułam, jak moje majtki się rozdzierają.- Nie zrobisz tego z biustonoszem.- zastrzegłam i szybko go rozpięłam. Zaśmiał się i złączył nasze usta w pocałunku. Rozluźniłam się i pozwoliłam mu przejąć inicjatywę. Jego dłonie szybko odnalazły moje piersi. W chwili gdy brakło nam powietrza zaczął znaczyć drogę od mojej szyi po uda. Kiedy jego dłoń znalazła się pomiędzy nimi, wstrząsnął mną dreszcz przyjemności. Wiedział na co moje ciało reaguje najbardziej i doprowadzał mnie tym do szału. Pociągnęłam go do siebie i gorąco pocałowałam. Oplotłam jego biodra nogami.
-Chcę cię poczuć już teraz, nie każ mi czekać.- wysapałam prosto w jego usta. Pogłaskał mnie po policzku i spełnił moja prośbę. Zrobił to jednak delikatnie, jak chyba jeszcze nigdy. Nie dał się ponieść swoim zmysłom i poruszał się we mnie nadzwyczaj spokojnie. Było to coś innego, jednak wcale nie mniej skutecznego. Moje ciało odpowiadało na każdy jego, choćby najmniejszy ruch. Tym razem kochaliśmy się czule, bez żadnych pośpiechów. Było wspaniale i wiedziałam, że ta noc będzie jedną z tych, których nie zapomnę do końca życia. Zasnęliśmy splątani ze sobą, tworząc jedną całość, w której granica pomiędzy nami zanikała.


***
Patka z Harrym również oddawali się uciechom zmysłów. U nich tej nocy też było inaczej niż zawsze.
-Co jest? Czemu nie…- odezwała się.- Och… To nic, wiesz? Myślę, że wielu mężczyznom to się przydarza.
-Ale nie mnie!
-Może jesteś zmęczony.
-Nie! Jestem rozbudzony do granic, i chcę to spożytkować- denerwował się Styles.
-Może coś cię dręczy? Myślisz o czymś?
-Myślę tylko o tym, dlaczego mi dziś nic nie wychodzi. Najpierw awaria na koncercie, a teraz to!
-Przestań rozmyślać, o tym co było wieczorem, a skup się na tym co teraz. Z tamtego kłopotu wyszliście obronną ręką i każdy będzie mówił jacy to z was profesjonaliści. Pozwól, że teraz całą twoją głowę zajmę ja i też będę opowiadała Klaudii i Milenia jaki to z ciebie profesjonalista.- poradziła mu kusząco i na zachętę rozpięła swój stanik. Tym razem wszystko się udało i stanął na wysokości zadania. Dał z siebie wszystko, by udowodnić, że jest niezastąpiony i nawet kryzysowe sytuacje niewiele dla niego znaczą.


***
Podróż do Hiszpanii, była krótka, więc tym razem aż do próby dźwięku mogliśmy zostać w hotelu. Postanowiliśmy więc wykorzystać ten czas i pójść na basen. Ledwo zdążyliśmy zająć leżaki, a koło nas pojawiła się grupka przeszczęśliwych fanek. Chłopaki rozdali kilka autografów, po czym ochrona szybko się nimi zajęła i mogliśmy spokojnie odpoczywać. Wtedy kelnerzy przynieśli nam zimne napoje. Patka kończyła właśnie nakładać krem z filtrem na nogi i sięgnęła po szklankę. 

-Cholera, jakie zimne!- krzyknęła gdy połowa jej zawartości wylądowała na jej dekolcie.
-Co ty zrobiłaś?- zapytał Harry, który już podawał jej coś do wytarcia się.
-Zapomniałam wytrzeć rękę i mi się wyśliznęła szklanka. Naprawdę, bardzo śmieszne, wiesz Niall?- spiorunowała go wzrokiem.
-Nie kłóćcie się już. Chodźmy do wody!- zawołał Zayn. Na te słowa poderwali się wszyscy z wyjątkiem Louisa.
-Miley, idziesz?- zapytał Niall.
-Może później, dobrze? Na razie posiedzę tutaj. A poza tym nie umiem pływać. Tylko bym wam tam zawadzała.
-Proszę cię, nie pleć bzdur. Chodź z nami.
-Przyjdę za chwilę. Na razie zostanę tutaj. Ty idź, my z Louisem damy sobie radę.- powiedziałam. Chodziło mi o to, żebym została sam na sam z Louisem, bo chciałam z nim porozmawiać o tym spojrzeniu z wczoraj. Przysunęłam się do niego i bez zbędnych wstępów zapytałam:
-Co się dzieje?
-Nic. A co?
-Przestań, widziałam wczoraj twój wzrok. Nie uciekniesz od tego. A więc słucham, o co chodzi?
-Przed tobą się nic nie ukryje, co?
-Sherlock Holmes, do usług.- zaśmiałam się.
-Chodzi o to, że kocham pewną dziewczynę, ale ona o tym nie wie.
-Serio? A ja myślę, że ona o tym dobrze wie. Ale jeśli masz jakieś wątpliwości to jej o tym po prostu powiedz.
-Nie mogę.
-Co ty pieprzysz, jasne że możesz!
-Nie, nie mogę. To nie jest takie proste.
-To jest tak proste, tylko ty sam to sobie utrudniasz.- powiedziałam i zaczęłam się podnosić z leżaka.- Ona ma dla ciebie wspaniałą niespodziankę!- dodałam, kierując się w stronę wody.


***
Po tej rozmowie Louis nie wiedział co ma myśleć. Czyżby ona o wszystkim wiedziała? Jeśli tak, to dlaczego udaje, że nic nie wie. Dlaczego wszystko utrzymuje w takiej tajemnicy? I o jakiej niespodziance mówiła? Może ona też go kocha? Nie, to byłoby zbyt piękne. A poza tym nie bawiłaby się tak uczuciami Nialla. Chyba że kocha ich obydwu? Powiedzieć jej? Nie, przyrzekłem sobie, że nie rozbiję ich związku. Może tracę w ten sposób jedyną szansę, ale nie będę budował swojego szczęścia na czyimś nieszczęściu.



####################
Po pierwsze przepraszam, że po tak długim czasie udostępniam kolejny rozdział. Musiałam zrobić sobie dłuższą przerwę od pisania, bo moja wena całkowicie się gdzieś ulotniła. Mam nadzieję, że mimo wszystko rozdział wyszedł dobry.
Bardzo proszę komentujcie, bo też mega motywuje do dalszych prac :)
Pozdrawiam,
Miley Naroh xx

12 lutego 2016

Rozdział 38

Music: <klik>


***
Rankiem Zayn obudził się cały obolały. Ostatnie co pamiętał z poprzedniego wieczoru, to początek jakiegoś filmu. Widocznie musiał zasnąć i nikt go nie obudził. W tym momencie usłyszał jednak jakieś odgłosy dobiegając zza drzwi oddzielających salon od innej części apartamentu. Podniósł się  i cichutko do nich podszedł. Wypuścił z płuc powietrze i uchylił je aby zobaczyć kto się tam kryje.
-AAAAAA!!!! Moje oczy!! Wypaliło mi je! Nic nie widzę! Oślepłem, oślepłem!!- zaczął krzyczeć, gdy uzmysłowił sobie, że widzi przed sobą Patrycję i Harrego baraszkujących w najlepsze.
-Zayn, kurwa! Co ty tu robisz do cholery?!- wrzasnął Harry.
-Powiedzcie, że nie widziałem tego, co widziałem.- zaklinał Malik, wybiegając do salonu.
-Że co?- zapytała Patka, która szybko zarzuciła na siebie szare rurki, pistacjowy sweterek i trzymając w ręku bordowe szpilki, wybiegła za nim.  <klik>
-Już ty dobrze wiesz co.- patrzył na nią szeroko otwartymi oczami.
-Prrrrrr! Ogierze! Trzeba było pukać, nie miej teraz do mnie pretensji.
-Oj, pukania to tam było!
-Hej! Zamknij się, bo cię kopnę!
-Idę stąd. Muszę się stąd wydostać.- powiedział i wyszedł. Harry pojawił się przy boku Patki i ucałował jej szyję. Ta się szybko odwróciła i spojrzała na niego rozzłoszczonym wzrokiem.
-Swoją drogą niezła akcja, co?- powiedział i podrapał się w głowę.
-Dodam to do listy zakazanych tematów.- odparła celując w niego palcem wskazującym.
-To my mamy taką listę?


***
Zachowanie Patrycji, Harrego i Zayna odrobinę mnie zdziwiło. Rzadko się odzywali, a w samolocie Zayn usiadł w miejscu najbardziej oddalonym od wspomnianej pary. Kiedy im się przyglądałam podeszła do mnie Klaudia. Ubrana była w krótki czarny top, spodnie moro, czarną bluzę i czarne szpilki.  <klik>
-Wyglądają jakby się pokłócili, nie uważasz?- spytałam. Miałam na sobie czarną sukienkę, czarno-złoty żakiet i beżowe botki.  <klik>
-Nie, popatrz w ich oczy. Czują się niezręcznie i są skrępowani.- odpowiedziała.- Myślę, że tam się wydarzyło coś o czym nikt nie chce mówić.
-Ok., zgodzę się z tobą, ale połowicznie, bo Harry wygląda jak zwykle. Nie odbija się w nim żadne zażenowanie.
-Skoro tak, to można się domyśleć, że chodzi o seks.- wtrącił się Niall.
-A skoro chodzi o seks, to musiał ich przyłapać.- dodał Louis, siedzący przed nami.   
-No to mamy sprawę rozwiązaną.- powiedziałam.
-Jesteśmy jak ta banda dzieciaków ze „Scooby-Doo”.- stwierdził Louis. Mediolan przywitał nas wspaniałą pogodą i największym tłumem fanek jaki w życiu widziałam. Przez szaleństwo jakie wywołało nasze pojawienie się, zostaliśmy szybko przewiezieni do hotelu. Tam zaprowadzono nas do przeznaczonego dla nas apartamentu. Kiedy zamknęły się drzwi za pracownikiem hotelu, wszyscy opadliśmy na ogromna kanapę.
-O! Niall, zobacz, tym razem dali nam malutkie łóżeczka. Chyba się zezłościli, jak ostatnio narzekaliśmy, że musimy szukać dziewczyn w pościeli.- rozkminiał Harry. Razem z Horanem podeszli do wózka i położyli się na jego dwóch piętrach.
-Ok., odbija wam już ze zmęczenia, więc proponuję, żebyśmy wybrali sobie sypialnie. Harry?- zasugerował Liam.
-Spoko, bierzemy z Patką pierwszą z brzegu. Nie ma co grymasić.- powiedział i ułożył dłonie na jej talii, a następnie złączył ich usta w długim, nieprzyzwoitym pocałunku.
-Biorę ostatnią, która jest najdalej od nich!- zawołał Zayn. Louis zajął tę, która znajdowała się najbliżej Harrego i Patki. Następną wzięli Klaudia i Liam, a przedostatnią ja i Niall. Po otworzeniu
do niej drzwi stanęłam jak wryta. Spodziewałam się łóżka, stolika i jakichś dekoracji w modernistycznym stylu, a moim oczom ukazała się sypialnia jak z jakiejś bajki.
-Jestem w Mediolanie, a czuje się jakbym była w Paryżu.- zauważyłam. Mieliśmy duże łóżko z baldachimem (o którym zawsze marzyłam), małą fioletową sofę, stylową lampę i okrągłe lustro na ścianie.
-Ciekawie by było, gdyby to lustro było w tej obręczy nad łóżkiem…- rozmarzył się Nialler.
-Już ja ci dam lustro nad łóżkiem! Może najlepiej przeprowadź się do willi „Playboy’a”?! Tam na pewno mają takie bajery.
-Uwielbiam kiedy to robisz.
-Co?
-Złościsz się. Jesteś wtedy taka… ach… Rzuciłbym cię teraz na łóżko i zdarł z ciebie to piękne wdzianko.- powiedział, rozbierając mnie wzrokiem. Zaśmiałam się i moja „złość” całkiem wyparowała.
-W takim razie nie widziałeś mnie jeszcze naprawdę złej.


***
Klaudia z Liamem postanowili odpocząć po podróży i urządzili sobie małą drzemkę. Kiedy się tylko przebudziła uszykowała się na wieczór. Założyła czarną bluzkę, białą koronkową spódnicę, czerwone trampki, a do tego końcówki włosów potraktowała kredą do włosów w  dwóch odcieniach fioletu. <klik>
-Wow! Kim jesteś i co zrobiłaś z moją dziewczyną?!- wykrzyknął Liam, gdy tylko ją zobaczył.
-Przestań! Chciałam coś zmienić…
-I to już masz tak na stałe takie kolorowe włosy?
-A co? Nie podobają ci się?- zapytała i obróciła się wokół własnej osi.
-Nie, no… Są fajne… Ale żeby tak na stałe…
-Haha. Nie martw się to tylko kreda. Za dwa dni nie będzie po tym śladu.- powiedziała i ucałowała jego policzek, po czym udała się do salonu. Byli tam już Patrycja i Niall. Dziewczyna ubrana była w jasne potargane jeansy, błękitny sweterek i trampki. <klik> Oglądali jakiś program o tajemniczych miejscach na Ziemi. Klaudia przysiadła się do nich i skupiła się na tym co akurat mówił prowadzący. Opowiadał on o kręgu kamieni na wzgórzu Craigh Na Dun w Szkocji. Po chwili z pokoju wypadł Louis.
-Niall! Oddawaj mi mój zegarek!
-A weź go sobie. Musi być gdzieś w pokoju. Idź i poszukaj.- odpowiedział mu, nie odrywając wzroku od ekranu telewizora.
-Jak coś pożyczasz, to oddawaj zaraz jak przestanie ci być już potrzebne.- mówił idąc w  stronę pokoju Mileny i Nialla. Wszedł do środka, zamknął za sobą drzwi i stanął jak wryty. Zobaczył bowiem przed sobą nikogo innego jak Milenę w półnegliżu.


***
Byłam prawie gotowa, jeśli to, że miałam na sobie szorty i biustonosz można tak nazwać,  kiedy do pokoju ktoś wszedł. Byłam pewna, że to Niall, więc odwróciłam się do niego przodem, żeby rzucić jakiś zabawny, dwuznaczny tekst, lecz szybko spostrzegłam się, że to nie mój blondasek.
-Louis! Co ty… tu robisz?- mówiłam, szybko uzupełniając swój ubiór T-shirtem i bluzą.  <klik>
-Ja… ja przyszedłem po… po zegarek, który Niall… Niall ode mnie pożyczał.- wydukał z trudem. Wyjęłam owy przedmiot z szuflady komody i podałam go Lou. Wyciągnął po niego rękę i dotknął mojej dłoni.
-Dzięki.- powiedział nadal trzymając moją rękę. Zachichotałam, gdyż wciąż jej nie wypuszczał.
-Możesz już puścić.- powiedziałam.
-Tak, przepraszam.- odparł i również się zaśmiał, ale wydawało mi się, że był to nerwowy śmiech.
-Chodźmy już.- odparłam. Zarzucił mi rękę na ramiona, a ja złapałam go w pasie. Kiedy pojawiliśmy się w salonie Niall spojrzał na mnie w sposób przeznaczony tylko dla mnie. Dopiero po chwili dotarły do niego dalsze obrazy.
-Hej! Tomlinson, nie obłapiaj mi mojej dziewczyny!
-A czy ona jest jakąś zwykłą rzeczą, żebyś przypisywał do niej swoją własność? Jest wolną kobietą i nikt nie może traktować jej przedmiotowo!- wtrąciła się Patka.
-Co? Ale ja wcale nie…- próbował się tłumaczyć, lecz brakło mu słów. Widząc jego bezradność i zakłopotanie, podbiegłam do niego, usiadłam mu na kolanach i przytuliłam się do niego, szepcząc mu do ucha m.in., że wiem, o co mu chodziło i że wcale nie to miał na myśli. Moje zapewnienia musiały podziałać, bo zwrócił moją twarz ku swojej i pocałował mnie w sposób, który mówił wszystko.


***
Louis stał w bezruchu w miejscu, w którym zostawiła go Milena. Cały czas czuł jej dłoń na plecach i jej ramiona pod swoją ręką. Przyglądał się rzeczom, których wcale nie chciał obserwować, ale jego oczy nie chciały oderwać się od dziewczyny. Jego ciało wyrywało się, żeby zająć miejsce Nialla. Tak bardzo chciałby, aby to na nim tak zależało Milenie i żeby to o niego się martwiła. Jednym słowem, żeby to jego kochała. W momencie, kiedy Niall ją pocałował, Lou odwrócił wzrok. Tego było za wiele. Nie potrafił na to spokojnie patrzeć. Od tej męki wybawił go Paul, poganiając wszystkich do wyjścia.
-No już! Dalej! To wasza robota, moglibyście do tego podchodzić poważniej. Koncert sam się nie zrobi.


***
Koncert był istnym szaleństwem. To, co się działo, gdy ochrona prowadziła nas do naszej strefy nigdzie indziej jeszcze nie miało miejsca. Jak tylko widzowie nas spostrzegli, zaczęły się piski,
skandowanie naszych imion i nic to nie miało wspólnego z wyrażaniem żalu i jakiejś nienawiści. Wszyscy, którzy tam byli cieszyli się, na nasz widok i z tego, że razem z nami mogą przeżyć tę imprezę. Serio, tak ciepłego przyjęcia jeszcze nigdzie nie doświadczyłyśmy. Kiedy chłopcy pokazali się na scenie wyglądali na bardzo zadowolonych. Spojrzałam na Nialla i gdy on również mnie zauważył uśmiechnął się jeszcze szerzej niż do tej pory. Po wszystkim, chłopcy postanowili koniecznie wybrać się na małe zwiedzanie miasta nocą.
-Oszaleliście?! Wiecie jakie to może być niebezpieczne?! Mowy nie ma, żebym się na to zgodził.- surowo zabronił Paul.
-Oj no weź… Będzie z nami kilku ludzi z ochrony, jeśli to ci pomoże.- przekonywał Liam.
-A do tego załatwisz nam jakiegoś przewodnika.- dodał Zayn.
-Ale tak teraz? Wy myślicie, że co wam się wymarzy to zaraz spadnie z nieba?- niedowierzał menager. Z argumentacją chłopaków jednak nikt nie wygra, gdy się na coś uprą. I w ten sposób zwiedzaliśmy Mediolan nocą. Przewodnik- młody mężczyzna średniego wzrostu o czarnych włosach- wiedząc, że zjawiając się w centrum miasta wywołamy niemałe zamieszanie, oprowadzał nas po mniej uczęszczanych uliczkach i miejscach. Były one jednak tak samo piękne jak inne, jeśli nawet nie piękniejsze. Na koniec zaproponował, że przemyci nas do Galerii Vittorio Emanuele.
-Jest już zamknięta, ale mam tam znajomego i nas bez problemu wpuści.- powiedział.
-Wszystko super, tylko po cholerę tu przyszliśmy skoro wszystkie sklepy są pozamykane?- irytowała się Patka.
-Bo jeśli któremuś z was brakuje szczęścia, to jesteśmy w idealnym miejscu.
-Co? Jak to?- dopytywała Klaudia.
- Legenda mówi, że by zapewnić sobie szczęście, należy obrócić się na pięcie o 360o na jądrach mozaikowego byka.- wytłumaczył przewodnik.
-Hahaha! Ty na serio, czy nas wkręcasz?- śmiał się Harry.
-To prawda.- oznajmił Louis.- No co? Wujek Google wie wszystko.- powiedział i pomachał nam przed oczami telefonem.
-No dobra. Ja w to wchodzę.- oznajmiłam. Stanęłam w wyznaczonym strategicznym miejscu i zakręciłam się na pięcie. Po mnie wszyscy podjęli tę czynność.
W hotelu szybko rozeszliśmy się do swoich sypialni. Byliśmy zmęczeni przygodami tego dnia. Wszyscy. Bez wyjątku. Po wzięciu szybkiego prysznica, ułożyłam się w łóżku.
-Czekaj na mnie, zaraz do ciebie dołączę.- zapowiedział Niall i cmoknął mój policzek. Uśmiechnęłam się i położyłam głowę na poduszce. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Rano obudziły mnie hałasy dochodzące z salonu. Nie były to typowe dźwięki, jakie powodowali nasi przyjaciele, więc wystraszona szturchnęłam Nialla.
-Co jest?
-Tam ktoś jest.- powiedziałam.
-Pewnie któryś z chłopaków już nie śpi.
-Nie, wsłuchaj się.- zaprzeczyłam. Nagle coś walnęło, a po chwili usłyszeliśmy ryk jakiejś maszyny. Niall szybko chwycił wazon, złapał mnie za rękę i wyszliśmy sprawdzić co się dzieje.
-AAAAAAA!!!!- rozległ się wspólny krzyk nasz, reszty zespołu i… pokojówki, która jak się potem okazało dostała niewłaściwą informację o tym, że już wyjechaliśmy. Biedna kobieta na widok Zayna, który wyskoczył jak jakiś ninja, o mało nie dostała zawału. Po wyjaśnieniu sprawy, poszłam się ubrać (szare dzwony, szara bluzka, czarne szpilki <klik> ) i spakować wszystko, co nie znajdowało się w walizkach. W trasie nie wypakowywaliśmy wszystkiego za każdym razem, bo spędzilibyśmy więcej czasu na pakowaniu i rozpakowywaniu niż na wszystkim innym.
-Aaaggggrrrr!!!!! Ja go kiedyś uduszę!- do pokoju wpadła Patrycja. Miała na sobie niebieską sukienkę, czarną skórzaną kurtkę i beżowe buty.  <klik>
-Niall, skarbie, chyba będzie lepiej jeśli nas teraz zostawisz.- zwróciłam się do niego przymilnym tonem. Rozbieganym wzrokiem patrzył to na mnie, to na Patkę i postanowił spełnić moją prośbę.
-Co jest grane?- zapytała Klaudia, mijając w drzwiach Horana. Ubrana była w różowy krótki T-shirt z napisem „I liked unicorns before it was cool”, szarą spódniczkę w czarne maziajki, ciemną katanę i brązowe baleriny.  <klik>
-Harold.- burknęła Patt.
-Tyle to się domyśliłyśmy.- zauważyłam.

-No bo on wymyślił sobie, że uświetni nasze życie łóżkowe i nagra film.
-W czasie kiedy wy…?- dopytywała Klaudia.
-No tak! Coś go chyba jebło w głowę, skoro pomyślał, że na to pójdę!
-Skąd miałem wiedzieć, że ci tak odbije!- wykrzyknął Harry. Odwróciłyśmy się i zobaczyłyśmy otwarte drzwi, a przy nich zaciekawione miny Nialla, Liama, Louisa, Zayna. Na samym końcu stał zrezygnowany Styles.- Wystarczyło powiedzieć: nie. I nie było tematu.
-Nie było, nie ma i nie będzie. Zapamiętaj to sobie.- pogroziła mu palcem.- Czy my możemy już wychodzić?



####################
Kolejny rozdział za nami. Mam nadzieję, że się podoba :) I oczywiście proszę o komentarze. 
A dodatkowo mam dla Was dzisiaj pewną wiadomość. Otóż od następnego rozdziału zmieni się minimalnie forma tego opowiadania. Wizualizacje strojów dziewczyn będą zawsze na początku rozdziału, zaraz pod muzyką, a nie w tekście. To tyle z ogłoszeń parafialnych ;p
Pozdrawiam,
Miely Naroh xx